poniedziałek, 19 czerwca 2017

mój zen

... runął po raz pierwszy od powrotu z rejsu.
dzieci kazały mi zjeść snickersa.
nie pomogło.

sobota, 17 czerwca 2017

sponiewierałam się

szukając antidotum na dychotomię uczuć...

środa, 7 czerwca 2017

rejs

tydzień w niewielkiej łódce na morzu sprawia, że nabierasz dystansu do życia takiego, jak stąd do księżyca. kiedy spływając potem, walczysz w kiblu ze spodniami narciarskimi i pięcioma warstwami swetrów, próbując trafić do małej, kołyszącej się pod tobą dziurki, zapierasz się resztką sił, żeby nie wylecieć z gołą dupą do kambuza i powstrzymujesz nadchodzącego pawia, sprawy rachunków, wyboru szkoły czy chleba na śniadanie, odkurzania szafek czy wizyt u doktorów przestają mieć najmniejsze znaczenie z mniejszych.

towarzystwo też jest istotne, owszem. bo to ono podbudowuje cię do dalszej walki. to ono sprawia, że wstajesz o czwartej na wachtę klnąc ledwie po cichutku, to dzięki niemu czujesz się kimś lepszym, kimś, kto wygrał ze zgnuśnieniem, ze sobą, ze światem.

a jeśli przy okazji zdarzy się coś więcej, koniecznie skorzystaj :)

wtorek, 6 czerwca 2017

no to się zadziało

twarz spalona
na nogach siniaki
a w duszy totalny odlot

ręce skostniałe
na oczach słońc blaski
a w sercu szaleje sztorm młot

czwartek, 25 maja 2017

tym razem się dzieje

gdy musisz wstać...

widziałam ostatnio zarówno zachody jak i wschody słońca. bywają niesamowite. taki drobiazg w życiu, a jest się czym cieszyć.

zacznij od Bacha...

zaczęłam od Abby. robimy musical [musiałam sprawdzić pisownię]. B. napisała teksty piosenek - są niezwykłe. zabawa byłaby przednia, gdybym jak zwykle nie wyskoczyła hej do przodu i nie zrobiła dziewczynom fotosów. na wszystkie się poobrażały.

 
Afryka dzika, dawno odkryta...

dałam znajomemu rozmówki suahili. na czterdziestkę. chyba nie docenił, bo się nie odezwał. impreza była na 200 osób w Niebieskim Kaktusie. znajomi sprzed dwudziestu paru lat.
- daj nr telefonu.
- ale to ten sam, co mam od początku.
- ale myśmy się znały, jak drewno na latryny u leśniczego zamawiało się osobiście, nie telefonem.

lubię wracać, tam gdzie byłam już...

na morze. za dwa dni. tygodniowy rejs w niemal tym samym składzie, co 21 lat temu. ten sam jacht. podobno tym razem działa pompa zenzowa.

z tobą chcę oglądać świat...

tylko z tobą, kochany M., choć czasem miałabym ochotę z kimś innym. lecz zawsze wrócę.


* za wcześnie, panie Zbyszku...


----------------------------------
[wtorek - 39 telefonów, dziś - 16. setki rozmów na fb.]

poniedziałek, 15 maja 2017

dialogi na cztery nogi

M: - Zmieniłaś się. Jesteś fajniejsza. [pauza] Zdradziłaś mnie?
Ja: - Jeszcze nie...

piątek, 12 maja 2017

małe świata rozmiary

siedzę w knajpie z dwojgiem całkiem nowych znajomych. on i ona, nie para. od kilku miesięcy widujemy się co tydzień na zajęciach. oczywiście jesteśmy znajomymi na fb.

Ja do niego: a w ogóle to skąd ty znasz moją sąsiadkę z klatki z drugiego piętra [z bloku, w którym mieszkałam niemal trzydzieści lat]? tak przynajmniej powiedział mi fb. okazuje się, że razem grali kiedyś w amatorskim teatrze.

od słowa do słowa - teraz ona pyta, w którym bloku. tłumaczę [bo to jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w mieście, a ponoć i w Europie]. wtedy ona się cieszy, bo chodziła niedaleko do liceum i ma z tego bloku wielu znajomych, na przykład Ziutka.
Ziutek mieszkał na pierwszym piętrze naszej klatki.

Ja na parterze.

Howgh.