niedziela, 13 sierpnia 2017

panta rhei

wszystko przypływa i odpływa w niekończącym się cyklu. na przykład wyrzuty sumienia. wracają i zalewają mnie łzami rozpaczy, by po chwili odpłynąć i pozwolić uczuciom ochłonąć, a głowie - ułożyć sobie świat na nowo.


sobota, 12 sierpnia 2017

jednak nie

odszedł rano.

a teraz muszę się nauczyć z tym żyć.

piątek, 11 sierpnia 2017

pies żyje

pies po operacji. przepuklina. czyli wszystkie flaki wyskoczyły mu na bok.
i pęknięta miednica.

jest szansa.

czarny pies czarny nocą ślepemu wyskakuje kierowcy...

a ja dostałam u weterynarza w nocy zapalenia pęcherza. gryzłam tynk ze ścian.

pogoda nie do wytrzymania, zwłaszcza jak nie można do basenu.


Po psie

Rozjechalam dzis wlasnego psa.
Teraz musze podjac decyzje, co dalej.
Nie rodzimy sie do takich decyzji. Nikt nas do nie przygotowuje. Zostajemy z nimi sami.

środa, 9 sierpnia 2017

kawa w kiosku

odkryłam, że teraz nastały takie czasy, że w kiosku można kupić kawę. czaicie ten klimat? szlafrok, kapcie, 2.50, panno Cukier, kawę proszę. wypijacie na miejscu [espresso] albo zabieracie na górę do stygnącej w tym czasie jajecznicy.

zamówiłam też listy Lema i Mrożka, które mają nadejść do tego samego kiosku. a kiosk jest naprzeciwko bramy, do której wchodzę, idąc na lekcje śpiewu. obok, w bocznych uliczkach rozsiadły się knajpy. siedzą sobie niemal na kolanach i prześcigają się w wymyślaniu zdrowych rzeczy do jedzenia. sok z buraka, wege burger, ziółko, soczewica itd. a w bramach pochowali się fryzjerzy bród.

fajnie mieszkać w mieście.

i jeszcze akcja spod kiosku. odchodzę z krzyżówką i długopisem typu BIC [to się akurat nie zmieniło], a z tyłu zachodzi mnie patrzący spode łba dziadek i pyta, czy nie kupię mu kawy za 3.50. uśmiecham się i kupuję mu tę kawę. płacę i pytam, czy sobie poradzi. nie poradzi. naciskam guzik - pani kioskarka krzyczy: "kawa z mlekiem"! podstawiam kubek. czekamy. pytam, czy dalej sobie poradzi. nie poradzi. pani kioskarka krzyczy: "dwie saszetki cukru"! wsypuję cukier, mieszam, zatykam wieczkiem, pan życzy sobie jeszcze małe wieczko pod spód jako podstawkę. pani kioskarka dziękuje, że nie musiała tym razem wychodzić na zewnątrz. dziadek też dziękuje.

czwartek, 3 sierpnia 2017

żaba

żaby to bardzo ciekawskie stworzenia. ta wczorajsza podeszła blisko, i ja mówię, ona mi zaraz wskoczy na nogę, i wtedy ona hop! i wskoczyła. a ja byłam przygotowana i zaskoczona jednocześnie i się strasznie rozdarłam. i ona się do mnie zraziła. to ja jej dziś fleszem po oczach.

tym fleszem to dopiero dzisiaj, bo było spotkanie kolektywu foto. i ja się spóźniłam dwie godziny, akurat jak im się skończyło piwo przywiezione z domu, i zaprowadziłam ich do tej żaby, tzn. takiej knajpy, gdzie jest taki płytki tor wodny i ludzie ślizgają się na małych deskach. a reklamę wśród ludzi, których widziałam po raz pierwszy/drugi w życiu, zrobiłam szaloną, bo swój pomysł zmotywowałam tym, że "tam mniej napierdala". arystokracją trzeba się urodzić w trzecim pokoleniu.

i, o matko, czuję że zwiera, może na razie nie iskrzy, ale ten łysy z brodą, ten co mi nie chciał pożyczyć drogich filtrów, zapraszał mnie osobiście na plener do Rogalina. ło matko, toż to się zawsze tak zaczyna. i musiałam szybko uciec, żeby się nie buziakować na pożegnanie [tylko jeden wziął mnie z zaskoczenia].
czuję, że [jeszcze] żyję.

i jak śpiewam, to też jakoś bardziej żyję.


środa, 2 sierpnia 2017

drugi etap

Ha! Zaproszono mnie do drugiego etapu kastingu. :)

W tym cholernym upale kupiłam basen. Przecież tego wielkiego już nie rozstawimy tej wiosny. A lata, jak sprawdzałam na komórce, potrwa jeszcze ledwie tydzień... A upały tylko dziś...

Wywiozłam dziś Koleżankę Kasię w cholerę, w drodze powrotnej strzeliłam Córci Monolog i podziałało jak antybiotyk. Od razu znormalniała.

Dziś poranna przygoda z szerszeniami. Jeden za stanikiem, drugi w ręku. To jednak niegroźne zwierzątka są. Filmu kawałek obejrzałam. O czarnej liście komunistów w Stanach, którym nie wolno było nic. Nawet pisać scenariuszy. Ostatnio mnóstwo filmów na faktach. To chyba dobrze.

Odkryłam Zuzannę Ginczankę. Pierwszy wiersz, który rzucił mi się w oczy, nosi ciekawy tytuł "Zdrada". ;) A drugi "Gramatyka".

Okazuje się po latach, że słychać u mnie pociągi. Właśnie przejeżdża.