środa, 18 marca 2015

Tired

Wreszcie chyba jestem zmęczona.
1. Lekcja
2. Lekcja
3. Tatarzy zrobieni w konia
4. Biedronka
5. Statut i narodziny fundacji
6. Dzieci
    a) ryczą
    b) trzeba wozić
7. Dylematy moralne
8. Kijki w lesie - pół godziny - może nawet 3 km?
9. Obiad
    a) zrobić
    b) zjeść
10. Walka z sennością
11. Kawa + FB [religia w szkołach, zamieszki w L.]
12. Pan od remontu - debata, jak załatać dziurę pod schodami
12,3. Wstawić obiad
12,5. Przywitać męża, pokazać mu obiad, ochrzanić, że wiesza się na mojej kurtce
12,7. Udobruchać męża
13. Zawieźć dziecko na ręczną, z której zostało wyrzucone już na drugim treningu
14. Rzucić okiem, czy grzecznie robi 200 pompek.
15. Zebranie rodziców - no comment
16. Odbyć telefoniczną serio-rozmowę z panem reżyserem
17. Wrócić po dziecko [i jego kolegów]
18. Szybko coś wtrząchnąć
19. Pojechać do teatru
20. Próbować rolę, w której się spalasz
21. Wrócić pędem do domu, nie trafić na policję, nie rozpierdolić się
22. Usiąść na FB. [jw.]
23. Zmyć make-up
24. Przytulić się do męża

środa, 11 marca 2015

Czy tak można?

Można tak komuś dawać nadzieję, by później ją odebrać?                 
Czy ci, co dają, będą się gdzieś tam poniewierać?                              
Gdy odbierają nadzieję z uśmiechem, czy łatwiej to znieść?              
                                                                                                             
Ileż rozczarowań czeka człowieka? Ileż obietnic bez pokrycia?        
A potem długa terapia, na którą nie ma lekarstwa...                            
Tylko czas leczy takie rany.                                                                 
                                                                                                              
Czy to ładnie dać rolę, by potem ją zabrać?                                         
Czy to miło okazywać komuś zainteresowanie, żeby potem zniknąć?  
Czy to w porządku zaprosić do współpracy, by później zrezygnować?  

26.05.2015

Współpraca się ciągnęła do zeszłego tygodnia, po czym została zerwana bez słowa.

czwartek, 5 marca 2015

Nie dzieje się nic

Takie zdjęcie.
Siedzi Blanka z synkiem przy stole i razem pałaszują rosół. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że Blanka ma przy skroni skarpetki wypełnionej solą [sprytnie upchniętą za oprawkę okularów]. I oważ skarpetka po podgrzaniu w mikro wydziela dym i swąd...
A syn na to nic.

Skarpetka z solą przyłożona do skroni ma przeganiać zapalenie zatok... Ma.

niedziela, 1 marca 2015

Popisy

Kolega Blanki, znany lowelas,
gada z jej mężem, chwaląc się [nieraz]
to miłosnymi, tak rzec, podbojami
to dzieciakami, to kochankami.

Na to mąż Blanki: Akurat w las
idą dziewczyny, a jedna laska taka, że strach.
Andrzej się napiął, podumał o niej...
I zrezygnował: "Już nie dogonię".

Mąż Blanki blender naprawił. Cudo.
Że po dwóch latach - cóż to takiego.
Przynosi wreszcie naładowany
na wyrazistą prosibę żony.

Staje i macha jak barman jaki
potrząsa, wstrząsa, podrzuca, łapie
i nagle -- myk -- łukiem frunie
pod sufit, by na pianino spaść - a nie w dłonie..

Mężuś nie pęka, rzuca się rześko,
łapie, upuszcza, kręci się, miota,
by wreszcie schwytać wredne cholerstwo
i uratować honor mamrota. :)