wtorek, 28 czerwca 2016

reforma

no to jednak. od przyszłego roku wygaszają gimnazja. fb dziś huczy. ja też.
w tym całym zamieszaniu rozdrażniła mnie postawa znajomej, którą interesuje tylko informacja, czy jej córka za pięć lat pójdzie do innej szkoły/klasy, czy zostanie z koleżankami...
potem pokłóciłam się o wysokość kibli w szkołach dla dzieci do lat 11 i powyżej [he he, znalazłam normy].
i powstrzymałam się od komentowania matki, która lubi jeść trzy obiady i nie widzi kłopotu w odgrzewaniu go kilkakrotnie, a na koniec sugerowała mężowi pani radnej zająć się domem.

tęczowo na tych dyskusjach.
ale wciąż przeżywam - czuję skoki adrenaliny.
czy nie mogłam urodzić się ze zwiększoną tolerancją na głupotę?

bezczelnie nie poszłam dziś do teatru.


niedziela, 26 czerwca 2016

mosty

no się zdenerwowałam.
od pewnego czasu trwa DEBATA prawej strony stolycy z lewą na temat budowy nowego mostu. jasne, do mostu potrzebna jest debata, a jeszcze lepiej referendum. żoliborz w swej inteligenckiej z gruntu mentalności do tej pory nie zaakceptował akcesji prawobrzeżnej części miasta i uważa ją za wylęgarnię słoików. w związku z tym za wszelką cenę stara się od niej odgrodzić.
praga to ZUO - od stuleci siedlisko i wylęgarnia przestępczości, a teraz sypialnia dla setek tysięcy biednych imigrantów ze wsi. czyli bydło, ruja i poróbstwo.
i na nic wszelkie procesy rewitalizacyjne, plaże, zajebiste knajpy, bohema, inwestycje, strzeżone osiedla.
zapytajcie tych z lewej strony, kiedy tu ostatnio byli. może raz w życiu. sorki dwa: raz na stadionie w latach dziewięćdziesiątych po pirackie płyty i drugi raz na meczu EURO. przecież nie na marszu KODu. [dla ułatwienia - ze stadionu praktycznie nie czuć pragi, gdyż jest on nad samą rzeką].
NIGDY nie spotkałam z neutralną reakcją lewobrzegowca, że jezdem z pragi. ZAWSZE był to poniżający uśmieszek lub historyjka o praskich strasznych PRZYGODACH.
a że radio z samochodu zapieprzyli mi w CENTRUM, a nie na pradze [statystycznie rzecz ujmując nie było to możliwe, bo w dzielnicy centralnej bywałam jedno na gościnnych występach], to po prostu pecha miałam, nie? chyba w ustach.

i trafiłam na artykuł.
piszą tam, że: "Tzw. miękkie projekty zmieniające strukturę ruchu już są powszechnym działaniem w europejskich miastach. Do tej zmiany w podejściu do organizacji ruchu i sposobu zagospodarowania przestrzeni pasów drogowych, które stanowią znaczącą część miast, Europa Zachodnia dochodziła od lat 60. minionego stulecia".
Tylko że w tych europejskich miastach jest dwu-, trzykrotnie więcej MOSTÓW!!!
proszę, postarałam się:
otóż:
Londyn - 9 w centrum + 14 poza ringiem
Paryż - 23 w dzielnicach pierwszej dziesiątki + 20 w dalszych
Praga [czeska] - 13
Rzym - 16
Berlin - ponad 20
Madryt - 8 mostów, a Rio Manzanares stanowi granicę miasta

i żeby nie było, że czerpię przykłady z zachodu:
Wilno - 8 [500 000 mieszkańców]
Kijów po drugiej stronie Dniepru niemal nie ma miasta - 5
Bukareszt rzeka nie płynie przez centrum.
Budapeszt - 9 [1 700 000] - nie przeczę, tu zachodzi pewne podobieństwo, również historyczne...

inne:
Tuluza - 9 [400 000 ludności]
Lyon - 8 [400 000 ludności]
Genewa - 7 [200 000]
Monachium - 12 [1 300 000]
Drezno - 8 [500 000] 

Rzeczywiście w dwumilionowym mieście europejskim nie potrzeba dziewiątego mostu. po co słoiki mają mieć w życiu łatwiej. mogli se kupić chaty na bemowie. albo gdzieś przy metrze.
to mi przypomina moskiewski dowcip. po dwóch stronach moskiewskiej arterii [7 pasów w jedną stronę] stoi dwóch facetów. jeden krzyczy do drugiego:
- как вам удалось перейти?
- я не переходил, я здесь родился...

poniedziałek, 20 czerwca 2016

słodko-gorzka wigilia połowinek

no to jutro połowinki... żywota. chociaż fb wywróżył mi, że dożyję 107. tylko nie to. tym razem ustawiłam opcję przypominacza o urodzinach. taki test. na poprawę nastroju.

z jednej strony się przyda. wciąż nie mogę zapanować nad nerwami. dziś rozmowa w teatrze. niepotrzebne emocje. no wcale nie chciałam. ale czemu ja nie panuję? po co to od razu ryczeć?

z drugiej chyba nie może być lepszy [nastrój] z prezentem, jaki sobie na jutro sprawiłam. :)))))

niemożliwe. nabyłam C. sukienkę na zakończenie roku. z piętnastu przymierzonych udało się wybrać jedną. z trudem, ale jednak. nawet to najmłodsze nie jęczało, bo dostało siatkę na motyle. nie ma to chiński sklep, zwany prozaicznie chińczykiem. C. po raz pierwszy w życiu po zakupach się poryczała. nawet zadowolona była. może obecność koleżanki pomogła. tak czy siak wycieczkę zaliczam do udanych*.

i złota rada dla matek: na każde wyjście, które może zakończyć się rykiem [pobieranie krwi, trudne zakupy, dentysta itp.] zabierajcie kolegę lub koleżankę. wstyd się przy nich poryczeć. dodatkowe dwie dychy na maka to żaden koszt w porównaniu ze świętym spokojem.

-----------
* do każdych zakupów dolicz cztery dychy na maka.

seria nudnych ruchów zakończona koncertem

fascynujące zajęcie mam - przepisuję numery telefonów z komórek [wszystkich jeszcze działających] do excela. nie można tego jakoś zgrać?!
zbieram się do kolejnych porządków w papierach i dokumentach. okazało się, że nie zapłaciłam za śmieci od zeszłego roku...
czytam o wirusie HPV i jestem coraz bardziej przerażona mniej więcej w stopniu takim jak kleszczami - czwarty w tym roku znaleziony wczoraj w brzuchu M.
przerabiam dżemy truskawkowe na bardziej truskawkowe. wyjmuję je ze słoików i ponownie przesmażam, bo wyszły zbyt płynne.
zgubiłam kartę pamięci do któregoś aparatu.
studio foto czeka na natchnienie - tak samo jak świt z heliosem.

a wszystko chyba z tego, że nie mogę sobie umościć miejsca. i te chwilowe radości nie dają ukojenia, choć zdarzają się jakby częściej.

dzisiaj dwugodzinna wyprawa omegą na plażę

a pojutrze... no tak, to już pojutrze!

ha, i najlepsze. wystroiłam się na koncert - szpilki obcisłe spodenki, dekolt, powiewna chusteczka, kapelusz - całość dopełniona umiejętnie trzymanym papierosem i pozą modelki. i co? pan mi zrobił zdjęcie [!]. ech...


piątek, 17 czerwca 2016

nam burz nie straszny ani mróz

że niby, że zimno? że wiatry w kraju? że wichury? burze? tornada?


nic to. nas nie dogoniat. godzina w wodzie przy temp. zew. 16 stopni.

oto wyższość urodzin letnich nad zimowymi. może dlatego ci urodzeni zimą są ponurakami? jak murakami [he, he, sprawdziłam - 12 stycznia]. może wreszcie co przeczytam? jeśli w ogóle będę jeszcze czytać coś poza fb. póki co żyję w zawieszeniu. czasowym, zdrowotnym, emocjonalnym. 
czekam.

środa, 15 czerwca 2016

ptasie dramaty

Nie napisał.
Nie, nie On.
Nie napisał Azyl.
Nie wiem, co z ptaszkiem, którego jednak postanowiłam ratować.
Znaleźliśmy wczoraj pisklę na ziemi. Takie świeżo wyklute. I rozłupane jajka obok. I mazurki jakieś takie poszarpane. Dramat...

A tak pięknie cały dzień śpiewały...

Zamiast budowy dżdżownicy powinni uczyć odgłosów ptaków, czyż nie? Śpiewów ptaków radosnych, dźwięków ostrzegających i wrzasków zagrożenia.

Dury, my dury... że zacytuję rosyjskiego wieszcza...

Jakoś tak myślałam, że zdechnie szybko. Ale nie. Walczył o życie. Wreszcie ruszyłam się i zawiozłam z sercem na ramieniu do dr. Kruszewicza [już mnie raz opierdzielił, jak zawiozłam kukułkę podlotka]. Napisałam pytanie, co z ptaszęciem. I nic.

Myślicie, że nakarmili pytona?


poniedziałek, 13 czerwca 2016

dotarło

gdy przestaje ci zależeć, a wszystko się wali, to nagle okazuje się, że jesteś granitową oazą spokoju. choć dotąd najwięcej dziamgałaś i strofowałaś innych, bo nie mogłaś pojąć olewajstwa innych, stajesz się najbardziej stoicką ze wszystkich aktorów. i wreszcie dociera, czemu wcześniej oni pozostawali totally CALM. to nie była kwestia medytacji czy mniej cholerycznego usposobienia.
  • MM
    Cześć.
    Ja niestety mogę dzis sie spóźnić 😕
    Nie wiem dokładnie na która dotrę 😕
  • 17:27
    MP
    Ty Niedobroto
  • 17:34
    DB
    Ja niestety tez :(
    O ja niedobrota :(
  • 17:35
    MP
    To dupa będzie
    Ja jestem dalej chory i chciałem na początku próby nadrobić swoje zaległości
  • 17:45
    MM
    Zmiana
    Mogę byc o 19 ale o 20:45 bede musiał wyjsć...
    Dorota B o której będziesz?
  • 17:51
    DB
    21szej 😊
    Dzwonilam juz do Vali
    Mam dzisiaj procesje fatimska :(
  • 18:34
    DS-M
    nie wiem czy jest sens w ogóle się dziś spotykać w tej sytuacji... ja mam dużo pracy, jeśli się wszyscy miniemy...
  • 18:38
    DB
    No ja tez tak mysle...moze jakos w srode albo w piatek by sie udalo zamiennie...jesli oczywiscie wszystkim by pasowalo...
  • 18:44
    DS-M
    nie ma próby
    rozmawiałam z Walą
    proszę zadzwońcie do I. i DP. - kto ma numer, bo ja straciłam numery i nie mam do dziewczyn a Wala powiedziała ze nie bedzie dzwonić
    takie spotykanie się na zasadzie "mijania" jest bez sensu, szkoda czasu
  • [...]
  • 18:58
    DS-M
    czy ktoś dał znać Dorocie P?
    kto ma numer do niej?
  • [...]
  • 18:59
    ID
    ja wszystko zgubiłam.
    [...]
  • 19:04
    MM
    Jest już ktos? Ja bede za 10 min.
    Coś mi uciekło w tym natłoku tekstów...
  • 19:06
    MP
    Ja będę za chwile, stoję w empiku
  • 19:07
    MM
    Widziałem Wpis ze nie ma próby dzis....
  • 19:07
    DS-M
    tak, rozmawiałam z Walą, nie ma próby potwierdzam
    i kolejny raz pytam, czy ktoś dał znać Dorocie P? bo ja nie mam do niej numeru i moze stoi pod ratuszem
  • 19:08
    DB
    W zasadzie to tylko ja bym byla pozniej...
  • 19:08
    ID
    rozmawiam z nia
    Wala jest!!!!!!!
    Wala jest!!!
  • 19:10
    MP
    Nie rozumiem po co odwoływać całą próbę....
  • 19:11
    MM
    Wyglada ze to wszystko przeze mnie
  • 19:11
    ID
    ja też już jadę.
  • 19:12
    MP
    Jestem ja Wala i Dorota P
  • 19:14
    DB
    Zatem zrobcie te sceny z sybilla bo od tego miejsca wogole nie bylo ruszone a ostatnio skonczylismy cala reszta do tej wlasnie sceny z sybilla...a za mnie niech po prostu ktos przeczyta...
  • 19:14
    MP
    I ja też tak myślę
  • 19:15
    MM
    Wiecie co.... Komunikacja rewelacyjna
    Napisano ze próby nie ma.... Ehhhh
  • 19:16
    DB
    Ale na szczescie wszyscy mimo to przyszli i proba uratowana :)
    [przypominam czytelnikowi, że DB jest na procesji fatimskiej i gówno wie o próbie]
  • 19:16
    MP
    Pochopnie podjęta decyzja...
  • 19:16
    MM
    Jasne
    Nie wszyscy
  • 19:16
    MP
    Do roboty, ludzie za 2 tygodnie mamy grać!
  • 19:16
    MM
    Bez sensu
    Hahaha
    Sorry ze sie śmieje ale od samego początku jest pod gore
    I nienawidzę tego
  • 19:17
    ID
    nie denerwuj się :)
    Dario SM, jedź!
  • 19:18
    MP
    Dobry koń to I po błocie pójdzie! MM, czekamy :)
  • 19:18
    DB
    Nigdzie nie ma informacji zatem byc moze ze oprocz znajomych nikt nie przyjdzie...
  • 19:19
    MP
    Dla znajomych tym bardziej mi się chce grać.
  • 19:21
    DS-M
    Zeby grać za 2 tygodnie to powinniśmy być wszyscy na próbach od początku do końca. Ja zawsze wszytskie swoje inne sprawy przekładam, tak aby od godz. 19 do 22 miec zawsze czas. Dziś z tego co napisaliście wynikało, ze wszysy nie mogą być od 19 do 22. Tak więc przepraszam, ale nie przyjadę. Mam robotę. Czytajcie ze mnie.
  • 19:29
    MM
    Teraz to nie wiem jak bedzie ze mna...
  • 19:30
    MP
    Miałeś być za chwilę :(
  • 19:32
    MM
    Wszystko do dupy
    Już mi sie nic nie chce...
  • 19:32
    DB
    Mozna sie wkurzyc...wcale nie dziwie sie DSM...
  • 20:16
    MP
    Próba właśnie się zakończyła
    Wszyscy obecni rozjechali się do domu

a wracając do tytułu - dotarło też do mnie wyposażenie studia fotograficznego. od jutra odpinamy heliosa i ćwiczymy fotografię produktową. howgh!

piątek, 10 czerwca 2016

motyle

gdy pragniesz gwiazdki przez dwadzieścia lat 
choć nie masz nadziei
i pewnego dnia z nieba gwiazdka spada
bezgłośnie
nie czujesz wybuchu radości
nie strzelają fajerwerki
nosisz szczęście wewnątrz
od trzewi po czubki rozdwojonych paznokci
i końcówki rzęs
nie wiem, czy promieniejesz blaskiem
nie widzę, czy oświetlasz innych
liczy się tylko ten wewnętrzny ład
i łagodność


środa, 8 czerwca 2016

feast or famine


even the emotional life can't flow perpetually. no. it has to be either depressed depth and vanity with nobody to meet with or at least talk to OR it is like a rain of people-you-admire and who you are even affraid to breathe the same air with inviting you to be near.
emotinal feast or famine.
even if you cannot share the joy with the world, the deep feeling of world balance, however illusinary and deceptive might not violate the zen inside.

life is worth living!

I tell you -         

niedziela, 5 czerwca 2016

czytanie szkodzi

teraz jestem już tego pewna.
szkodzi kurom domowym, niewolnikom, bezmyślnym masom. budzi w nich samoświadomość, ale co gorsza rozbudza marzenia. sprawia, że taki człowiek nawykły do zachowań podporządkowanych szefom/mężom/ojcom może zacząć samodzielnie sterować sobą i swoją przyszłością.

kazałabym spalić wszystkie zapisane karty. co do jednej. nie dziwię się wielkim przywódcom, że zaczynali od palenia bibliotek.

nie budzić godzilli.

przeczytałam coś. książkę znaczy. no takiego harlekina współczesnego bardziej. nie mistrzostwo świata. przeciwnie. tak czy siak bohaterkę uwierał nakładany codziennie gorset dystyngowanej elegancji. aż go zrzuciła.

takiego gorsetu nigdy bym nie dała sobie nałożyć [dlatego nie mam platynowej karty?], ale chętnie zrzucę jarzmo, w które sama włożyłam łeb. moja wrodzona miłość własna i sybarytyzm nie konweniują z codzienną mantrą odstaw-to-na-miejsce, przeplataną odrobiłeś-lekcje i sprzątnij-pokój. gdy dochodzi do nich seria wykładów zatytułowanych przykazanie 7., mam szczerą ochotę pierdolnąć wszystko w czapkę.

buenas noches

na deser z pamiętnika 14-latki:
- gdzie Ziutek [starszy brat]?
- wróci późno. jest na biegu. o 11-12 w nocy.
- szkoda.
- a co?
- e, nic.
- nic?
- stęskniłam się.
- co mi tu ściemniasz?
- ale jak błyskotliwie!