niedziela, 23 kwietnia 2017

gokarty

więc dziś dziecię zażyczyło sobie na urodziny rodzinnej wycieczki na gokarty. do tej pory bolą mnie ramiona. żeby dawać auta bez wspomagania - też coś!
okazało się, że gdzieś były wyświetlane czasy, ale nie zauważyłam i nie zostałam mistrzem świata...

potem było tylko gorzej, bo najpierw się jedno dziecię obraziło, a potem drugie, ale już na serio. dzień za dniem.

z teatru mego wypadła aktorka [kochanka], chyba wypadła, bo od dwóch tygodni nie odbiera telefonu. tak czy siak zawisłam. u Ryśka niby coś rusza, ale bez entuzjazmu. józefinki szaleją, ale co z tego jak w dniu premiery jestem na morzu?


M. właśnie spytał, po co żyjemy. powiedziałam, że po to, żeby nacieszyć się pięknem. jakaż ja jestem mądra, nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz