niedziela, 7 maja 2017

nie dzieje się

prywatnie zastój. na wszystkich frontach. może poza tym, że uczę się śpiewać.
premiera w roli suflera [ach, nie, już raz poległam w tej roli] za tydzień.

nieprywatnie to:
wygrał Macron i wszyscy mają w związku z tym oczekiwania. ja wiem o nim tylko tyle, że ma żonę. swoją nauczycielkę. i pamiętam aferę w moim liceum, gdy nasza pani od polskiego zakochała się w uczniu klasy maturalnej. skandal to był. musiała odejść z pracy. po latach okazało się, że małżeństwo próby czasu nie wytrzymało... a tu, proszę. może wytrzyma jeszcze próbę mediów.

dziewczę wyjechało samo do Egiptu. źle to się skończyło, bardzo źle. ale skąd ta fala hejtu wobec martwej już teraz kobiety?

konstytucję będziem zmieniać. za rok. tak mówi adrian. a jak mówi, to wie, co mówi.

telewizja wiadomoktóra pokazuje puste place z wczorajszego marszu. mówię kuzynce, że to manipulacja, a ona nic nie rozumie i ufa pisowemu małżonkowi.

Pani Masłowska o niebo lepiej wypada w wywiadach niż w swojej twórczości. powiedziała wreszcie coś, pod czym się mogę sama podpisać. i o telewizorze, i o jadzie, i o upadku kultury... nigdy nie przyszło mi do głowy, że ja nie umiem oglądać telewizji. dziwili mnie ludzie, którym to nieustannie mryga w tle, ale to ja jestem niedouczona. nie chodzę do ludzi, którzy nie wyłączają tego pudła. właściwie to prawie nigdzie już nie chodzę.

Szyszko wykańcza puszcze, bredzi, że przyrodę trzeba sobie podporządkować. nierozumi, biedak, nic. ciekawe, czy te negatywne cząstki wszechświata pozostają na zawsze z negatywną energią, czy jakoś to się w świecie wyrównuje.

odkryłam biocentryzm. jak każda religia - z początku ma sens, potem czuję się manipulowana. podobno najbliżej do new age - tak twierdzi fb. a on wie najlepiej.

no i przez szukanie znaczenia "dystopii" spędziłam godzinę z Robertem Górskim w sieci. ech...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz